• Wpisów:676
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:42 dni temu
  • Licznik odwiedzin:35 928 / 1936 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jesteśmy. Na koniec marca Oli była chora, jak wiecie, posiedziała w domu i wróciła do siebie. Jak ona lepiej to mnie złapało kręgosłup i żołądek. Dwa razy miałam taki ból mięśni przy kręgosłupie, że nocki miałam zarwane. Dobra Oli lepiej, ja lepiej i co i dupa. Jak siadła mi na kolanach już wiedziałam, że coś jest nie tak, była blada i osłabiona. Dostała gorączki i za uchem pojawiły się 3 małe czerwone kropki. Kropek było coraz więcej i nie było mowy o pomyłce Oli załapała ospę wietrzną lub jak kto woli wiatrówkę. Najlepsze jest to, że ja do końca nie jestem pewna czy ją miałam czy nie, nie pozostaje nic innego jak poczekać. Zobaczymy. Święta minęły szybko, raczej trudno powiedzieć, że były, ja w piątek i sobotę byłam w pracy, i tylko niedziele i poniedziałek miałam wolne, za to moja mama i J. mieli wolne sobotę i niedzielę, a w poniedziałek byli w pracy. Z naszą kropeczką i tak nigdzie nie wychodziliśmy, to siedzieliśmy w domu i nadrabialiśmy zaległości w filmach z przerwami na zabawy. Mam nadzieję, że pogoda się poprawi i nasz stan zdrowia to będzie można wybrać się na spacer.
 

 
Kolejny tydzień prawie za nami. Czasu brak, zajęć masa. W niedzielę pojechałam z mamą do sklepu tyko po banany, a wróciłyśmy z torbą ubrań, nie tylko dla mnie, sporo znalazło się dla mojej mamy i teściowej. Pogodę mamy wiosenną, ciepłą, ale większości deszczową. Niestety Olivicie dopadła grypa i przez dwa dni mi gorączkowała, teraz jest lepiej, do przedszkola nie poszła, dzwoniłam do nich we wtorek, żeby ich poinformować o tym fakcie. Dzisiaj dzwonili zapytać czemu Olivcia nie chodzi do przedszkola, a ja im na to, że we wtorek i środę miała gorączkę, a do tego ma kaszel i katar, a ona do mnie, że jak jutro będzie się lepiej czuła to niech przyjdzie do szkoły. Ja się czasem zastanawiam gdzie oni mają głowę i rozum. Fakt, oni mają dziwne podejście, ich dzieci chodzą z gilami do pasa, kaszlem jak u gruźlika czy antybiotykiem do przedszkoli i szkół. Super podejście, ja nie zamierzam wykończyć swojego dziecka. Naprawdę coraz częściej mam ich dość. Dopóki człowiek był sam bez dziecka to wielu rzeczy nie widział.
  • awatar DrugaZwrotka: Dużo zdrówka :*
  • awatar Fokisiaaa: Zdrowka dla Olivci. Swoja droga to angole dziwni. Ciekawe czy robia tak bo nie maja jak zostac z tymi dzieciakami czy sa az tak lekkomyslni?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dni lecą nie wiadomo kiedy, od rana w pracy, popołudniu do wieczora dom i dziecko, życie rodzinne, jak już Oli śpi to biorę się do drugiej pracy. We wtorek Olivcia była na rano, zawsze jak idzie na rano to ją cieplej ubieram, bo wychodzą wtedy na zewnątrz się bawić. Tym pogoda była trochę lepsza bo nie padało i nawet świeciło słońce, ale wcześniejsze dni były deszczowe i trawnik był cały zalany i dosłownie było tam jeziorko. Nie wiem od czego są te panie i jak się zajmują dziećmi, ale moje dziecko po tym dniu wróciło do domu w mokrych butach, skarpetkach i spodniach. Nikt nie raczył zmienić ubrań mojemu dziecku, bo zapasowe miała w plecaku, ok może bez butów, ale wolałabym żeby chodziła w przedszkolu w samych skarpetkach niż w mokrych rzeczach. No przynajmniej była w takich ubraniach godzinę. Nawet nie chce mi się iść tego komentować, porostu trzeba zmienić przedszkole i tyle, bo tu raczej nic dobrego już nie będzie. J. kupił nowego tableta, oczywiście Oli oddrazu go zobaczyła i sobie przywłaszczyła, przynajmniej przez pierwsze dwa dni, bo tatuś zainstalował jej tam gry, oczywiście wszystko pod kontrolą i okiem mamusi
Normalnie przez dwa dni to byłam nie do życia, mogłam spać na stojąco, to niestety przez babskie przypadłości, zawsze przez pierwsze dni mnie wykańcza, ale całe szczęście już jest lepiej. Dziś piątek, świeci słońce, jest przyjemnie, a przed nami weekend, co prawda jutro muszę iść do pracy popołudniu, ale jakoś dam radę, bo w przyszły piątek jedziemy na urlop do Polski, do rodziców J. Drugich dziadków też trzeba odwiedzić, Oilvcia będzie miała przerwę w szkole do 17.04. ale niestety na święta u dziadków nie zostaniemy bo 13.04 Olivcia ma spotkanie z angielskim psychologiem, zobaczymy co ten wymyśli. O ile będzie to psycholog pochodzenia angielskiego, bo trudno tu znaleźć typowo angielskich lekarzy.
 

 
U nas wszytko pomału budzi się do życia zieleni i kwietnie, ale wiśnie zaraz będą przekwitać, wyglądają cudownie, tylko szkoda, że są tak krótko, tak prezentowały się wczoraj o poranku
 

 
Zakupy z ostatniego weekendu. Cena mojej sukienki i tuniki z myszką był śmieszne i szkoda by było ich nie kupić, bo były na przecenienia i wyszło 3£ za sztuke
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Weekend zleciał nam błyskawicznie. Pogoda nie dopisała, było szaro, pochmurnie i deszczowo. To był weekend zakupów. Oczywiście większość zakupów była dla Olivci, dla niej mam kurteczkę przeciwdeszczową, kalosze, parasolkę, dwie sukienki, parasolkę i torebkę, dla siebie też coś zakupiłam. Moja szafa powiększyła się o bluzkę, sukienkę i tunikę. Zdjęcia dodam później.
 

 
Piątek
Od rana w pracy do 14.00 powrót do domu i odbiór Olivci z przedszkola. W przedszkolu drzwi otwiera mi pani ze starego składu, Olivcia uśmiechnięta, Panie proszą by wyrzuciła papierek do śmieci, ona grzecznie to robi, potem przybiega do mnie i się spokojnie ubieramy oraz grzecznie idziemy do domu. Pogoda niestety nas nie rozpieściła bo cały dzień pochmurnie i deszczowo choć ciepło. Po obiedzie wybraliśmy się na zakupy, Olivica z tatą zwiedzali półki z zabawkami, a ja w tym czasie spokojnie mogłam wybierać produkty
Jeszcze chwilę wam opowiem o przedszkolu.
Może przybliżę wam jak to wygląda w Anglii w przedszkolu państwowym. Dodam, że wcześniej składa się wniosek i przyznawana jest ilość godzin jakie danemu dziecku przysługuje. W zależności od przedszkola można dostać 15 do 30 godzin w tygodniu dla dziecka. Moja dostała 30 godzin. Dzieci na samym początku nie zaczynają chodzić cały dzień tylko pomału się przyzwyczajają. Pierwszy tydzień mają około 2,5 godziny popołudniu, a drugi na rano około 3 godzin. W trzecim tygodniu albo zaczynają chodzić dłużej lub jak jest potrzeba to dalej chodzą na zmiany, i z czasem mają wydłużany. Co jest dobre dla takich dzieciaczków, bo państwowego przedszkola mogą już zacząć chodzić 2-latki. Olivcia oczywiście zaliczała się do dzieci, które potrzebowały więcej czasu by się przyzwyczaić, bo była bardzo mamowa. Z każdym dniem było coraz lepiej. Pewną trudnością było też dla niej to, że jest dwujęzyczna oraz to, że mało mówiła, przez co była mniej komunikatywna. co 6 tygodni dzieci w szkołach mają przerwę tydzień lub dwa. Z czasem pobyt w przedszkolu był wydłużany, jeśli okazywało się, że jest to dla niej za dużo, bo była zmęczona i zasypiała to dopasowywaliśmy tak godziny by były dla niej odpowiednie. Przez okres kiedy były stare opiekunki nie było problemów z godzinami, fakt miała okres uderzania głową, ale było to spowodowane stresem i dziś już tego problemu nie ma (chodziło o sprawy domowe), panie też pomagały i problem dał się rozwiązać. Po nowym roku, jeszcze trochę chodziła w starym systemie i miała zacząć chodzić dłużej, tak żeby do końca tego roku szkolnego udało się ją tak nauczyć, że chodzi od 9.00 do 15.00. Niestety jak zmieniły się dwie panie to czas pobytu mojej córki skrócił się dość znacznie od 9.30 do 12.15 we wtorki i czwartki, a pozostałe dni od 13.30 do 15.00. Dlaczego tak, a no dlatego, iż moje dziecko jest niespołeczne, tak z dnia na dzień, bo wcześniej takich problemów nie było. Dokładnie problem polega na tym, że Olivia się ich nie słucha, np. była zła na dziecko, które podeszło do niej jak ona się bawiła jakimiś figurkami, układała sobie jakoś je i coś opowiadała, a to dziecko jej powywracało jej wszystkie figurki i zareagowała na to tym, że je odepchnęła od siebie. Ok rozumiem, że nie powinna tak robić, ale to nadal jest dziecko, które jeszcze nie wszystko rozumie. Po za tym ja w domu ją uczę, że jak coś chce to powinna o to poprosić, czasem bywa z tym ciężko, ale codziennie coś uda się nauczyć. Olivcia to taki mały uparciuch i indywidualistka, zresztą już od urodzenia.
Osobiście wcale mnie nie dziwi, że ją to zdenerwowało, bo sama pewnie też byłabym zła jeśli ktoś by przyszedł i mi coś popsuł. Inną rzeczą jakie mi panie powiedziały to np. takie, że pokazują jej obrazek z kibelkiem i pytają czy chce iść siusiu, a ona zabiera im kartkę gniecie i wyrzuca (bo pewnie wcale nie chce iść, a one jej trują tyłek, bo w domu jak pytam czy chce to jak chce to idzie, lub jak sama chce to mnie zaprowadza, albo idzie sama) kolejny problem to, że nie chce siedzieć podczas czytania książeczki jest to czas 15 minutowy zaraz po tym jak przychodzi do przedszkola (wg Olivci po co mam siedzieć i czytać jak to mogę robić w domu, wole się iść pobawić tymi wszystkimi fajnymi rzeczami, które są w przedszkolu) najbardziej podobało mi się to jak pani mi opowiadała o tym że niepokojące jest to że Olivcia staje przy drzwiach i się przez chwilę patrzy przez okno i śpiewa przy nim. No faktycznie straszna rzecz patrzeć przez okno, nie wiem jak inne dzieci, ale moje od zawsze lubiła sobie patrzeć przez okna, drzwi balkonowe, a śpiewać lubi od zawsze. Oczywiście było też wspomniane o tym, że Olivcia czasem po zabawie w grupie, się od niej odłącza i idzie sama się bawić. Po za przedszkolem robi tak samo jak jest dla niej towarzystwo, otoczenie męczące lub za głośne to odchodzi i zajmuje się czymś innym. Nie bardzo rozumiem ich podejście ja wiem, że moje dziecko nie jest idealne, ciężkie we współpracy i czasem na naprawdę uparte ale to nadal jest dziecko. Są dni gdzie jest naprawdę grzeczna ale są i takie gdzie rozrabia cały czas. Po wizytach u psychologów i logopedów jak nam powiedziano to nie ma żadnych objawów chorób czy większych problemów, porostu trzeba dużo pracy, cierpliwości, tłumaczyć, mówić wyjaśniać, pokazywać, zachęcać i czasu oraz chęci. Każde dziecko jest inne i w innym momencie dojrzewa, dopiero koło piątego roku życia zaczynają się normować i wyrównywać. Niestety odnoszę wrażenie, że nowe opiekunki nie bardzo chcą współpracować i wolą się pozbywać problemu niż coś robić. To tak w skrócie odnośnie przedszkola.
  • awatar MojeMalenstwo: @Fokisiaaa: Właśnie szukamy nowego, wysłałam kilka zapytań i mam nadzieję, że po świętach pójdzie do nowego.
  • awatar Fokisiaaa: Wniosek prosty nie nadaja sie do pracy z dziecmi! Zero profesjonalizmu. Moze sprobuj poszukac innego przedszkola
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Czwartek był dla mnie kiepski. Od samego rana pobudka przez Olivcie, to jeszcze nic strasznego, tylko godzinkę wcześniej wstałam niż planowałam. Naszykowałam siebie i ją do wyjścia, zrobiłam śniadanie. Ona została z babcią, a ja pojechałam do pracy. Dziś krótko bo do 12.30 bo na 13.00 muszę być w domu, gdyż moja mama idzie na popołudnie do pracy, więc jest zamiana. Oczywiście zaraz po moim przyjściu trzeba było coś spsocić tym razem był w użyciu mój krem, a potem ulubione przelewanie z kubka do wszystkiego co się da Po małym rozrabianiu udało się wstawić obiad którego nie doczekała, bo zasnęła. Tak to jest jak się tak wcześnie wstaje, ja zresztą też po obiedzie poszłam spać, bo wychodzi ze mnie wszystko stres, zmęczenie i przeziębienie. Nie spodziewałam się, że moja drzemka będzie taka długa od 16 spałam do 19. Wieczorem była zabawa, trochę oglądania, dużo śmiechu i śpiewania.
Czasem mam dość wszystkiego i nie mam na nic siły, ale to wszytko wiąże się z przemęczeniem i stresem, który od dłuższego czasu nie odpuszcza. Teraz pojawiło się światełko w tunelu i mam nadzieję, że znów będę podążać w dobrą stronę.
 

 
Pogoda dziś nas rozpieszczała ciepło, słonecznie i przyjemnie, aż się chce coś robić. U nas już pięknie kwitną żonkile i krokusy
Dzień w pracy zleciała szybko, po drodze jak wracałam rozkoszowałam się widokami i ciepłym słoneczkiem. O 15.00 odebrałam Olivcie z przedszkola i wróciłyśmy do domu. Niestety plecy jeszcze mi trochę dokuczają, ale już nad tym pracuję
Olivcia przechodzi bunt i nikogo się nie słucha, gdzieś ma to co jej tłumaczę dopiero jak podniosę głos to wraca do pionu, a o co chodzi, a o skarpetki i spodnie. Ona najchętniej biegałaby w samych majtkach, no aż tak ciepło nie jest
 

 
Z nowości jakie są u nas, a dokładniej u mnie to od 3 tygodni chodzę do pracy na pół etatu, nic specjalnego ale zawsze coś. Zawsze to wyjdę trochę do ludzi, po za tym prowadzę jeszcze swój mały biznes (nie mam co narzekać, wiadomo raz jest lepiej raz gorzej, to zależy od sezonu).
Parę groszy więcej się przyda.
Dzisiaj musiałam się zerwać chwilę wcześniej, aby pojechać do przedszkola, aby móc z nimi porozmawiać, bo odbieranie Olivi wygląda tak, ja czekam przed drzwiami, a oni mi ją wypuszczają ubraną i zaraz szybko zamykają, czyli odbieram dziecko w drzwiach. Od tygodnia ma zmienione godziny i chodzi krócej czyli w poniedziałek, środę i piątek chodzi na 13.30 do 15.00, a wtorek i czwartek 9.30-12.15. Na południa odprowadza ją moja mama, a ja ją odbieram. Teraz niestety po zmianie ma problem by zdążyć na autobus i do pracy. Poprosiłam, żeby mogła przychodzić 10 minut wcześniej, to wielki problem bo dzieci w tym czasie niestety mają czas na siedzenie i słuchanie bajek, a Olivia tego nie lubi, ale jak ma lubić skoro tyle fajnych rzeczy jest do zabawy, a oni jej karzą siedzieć, kiedy ona chce się pobawić. Po za tym jak by chodziła dłużej to nauczyłaby się rutyny w przedszkolu. W domu nie ma problemu i siedzi, słucha oraz czyta książeczki. Dodam, że jak przez pół roku chodziła wcześniej żadnych problemów nie było. Normalnie oszaleje z tymi nowymi paniami.

Dzisiaj mam dzień kalafiora, najlepiej surowego, tak za mną chodzi
  • awatar MojeMalenstwo: @Fokisiaaa: na początku chodziła w podobnych godzinach by się przyzwyczaić i dostosować, żeby łatwiej było się rozstawać z mamą, później je czas trochę wydłużyli i teraz po nowym roku miała być już dużo dłużej, ale zmieniły się opiekunki i powstał problem i niby takie godzinny mają jej bardziej pomóc, co dla mnie jest totalną bzdurą. Mam wrażenie, że do nich nic nie dociera po za tym znam moje dziecko i wiem jak ona to odbiera. Skutek będzie taki, że będzie jeszcze gorzej.
  • awatar Fokisiaaa: A dlaczego Olivka moze chodzic tylko w tych okreslonych godzinach a nie w pelnym wymiarze godzin?
  • awatar MojeMalenstwo: @Mi ki <3: ja swojego też wczoraj ugotowałam, ale nie mogłam się powstrzymać i nie pojadać tego surowego :) Jest taki fajny chrupiący, dzisiaj z tego ugotowanego co mi zostało zrobię sobie sałatkę, ale oczywiście kalafior z masełkiem i bułką jest pycha :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Jesteśmy, często do was zaglądam i czytam
U nas sporo się działo, niestety mało pozytywnie, sporo problemów chyba na każdym polu. Od powrotu z Polski, każdy dzień przynosił mi niespodzianki. W ten weekend jak na chwilę obecną udało mi się wszystko już pozałatwiać i pozamykać teraz czas zadbać o siebie i bliskich.
W skrócie co u nas, mam trochę problemów ze zdrowiem, dokładnie z plecami i brzuchem, ale tym się zajmę na bieżąco. Oczywiście są problemy domowe z J. ale to nic nowego, w przedszkolu znów wymyślają kolejne rewelacje odnośnie Olivi, a mianowicie, że jest ona aspołeczna, nie słucha się pań, nie chce robić tego co oni jej mówią. Problemy zaczęły się z nią od momentu zmiany dwóch opiekunek, ale tak naprawdę chodzi o to, że im się nie chce wysilić i popracować, bo bardzo łatwo powiedzieć, że dziecko jest aspołeczne, niż trochę się dzieckiem zająć. po za tym skrócili jej godziny, zamiast je wydłużać. Faktycznie na początku było jej trudno, ale to normalne bo większość czasu spędzała ze mną, a teraz idzie uśmiechnięta, zadowolona i w podskokach, czasem jest dla niej za krótko i chciałaby zostać dłużej i się tam pobawić. Mogła bym tu opisać trochę przykładów które podały mi panie co i jak uważają za niestosowne, ale szkoda waszego czasu. W połowie kwietnia mamy kolejne spotkanie z psychologiem, nie mogę się doczekać co on wymyśli. Opadają mi już na ich pomysły ręce. Ja oczywiście lubię wiedzieć co i jak, i zaraz poszukałam informacji, poczytałam, popytałam, żeby dowiedzieć się jak najwięcej, bo może faktycznie coś jest nie tak i wiecie co, stwierdzam,że dzisiejsze czasy są porąbane i wcale nie ułatwiają życia tylko wręcz przeciwnie. Lista takich cech jest tak długa, że szok i można by z niej wybrać dla każdego normalnego dziecka coś. Tak po za tym Olivcia jest nadal małym urwisem, który lubi rozrabiać, wspinać się na wszystko co się da, kocha zabawy w wodzie, śpiewać, coraz więcej mówi i powtarza w dwóch językach, potrafi się długo zająć i bawić sama. Czasami jest bardzo wesoło, a czasem mam ochotę ją "udusić"
Pogoda u nas już coraz bardziej wiosenna, żonkile i krokusy pięknie rozkwitły, dookoła coraz bardziej zielono, czekam na wiosnę oby okazała się dla nas bardziej pozytywna i przyjazna.
  • awatar MojeMalenstwo: @Fokisiaaa: Dzięki, jesteś wielka :)
  • awatar Fokisiaaa: Witamy z powrotem:) Szkoda ze Ci sie nie uklada i ze generalnie masz tyle problemow. Co do Olivki pisz ulzy Ci. Mi nie szkoda czasu na czytanie a moze Ci ulzy albo ktos cos doradzi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzisiaj pod dniu podróży spałyśmy doskonale, Olcia czasem sprawdzała ręką czy jestem obok, a jak się stan mamy w łóżku zgadzał odwracała się na drugi bok i spała dalej. Musiałyśmy naprawdę dobrze spać bo wstałyśmy o 10. Po śniadaniu mój tata podrzucił nas do centrum, zrobiłyśmy małe zakupy i odwiedziliśmy moje koleżanki z pracy. Na dodatek spadł dziś śnieg, a dla mojego dziecka to nie lada atrakcja , bo w Anglii prawie w ogóle go nie ma. Oczywiście nie obyło się bez zakupów dla nas, Oli wzbogaciła się bucikami, a ja kilkoma ubraniami
No ale takich promocji nie można było przejść obojętnie.
Wieczór spędzamy w domu, mój tata rozpalił w kominku, a dzieciątko się bawi. Moje dziecko, jak nie moje. Spokojne, zadowolone, nie szalejące, nie krzyczące i nie marudzące i nawet się słucha.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Czwartek stan zdrowia Olivici dużo lepiej
Piątek - gorączka i wizyta u lekarza
Sobota- Sylwester jest poprawa, siedzimy w domu i czakramy na rozwój wydarzeń. Miałyśmy razem z J. pojechać pilnować dziewczynek, ale ze względów zdrowotnych i wyjazdowych zostałyśmy w domu z babcią i wujkiem, a tak dodatkowo to wcale mi się nigdzie nie chciało iść, już o 22 mogłam iść spać, ale jak przyszło co do czego poszłam dopiero koło 1, Oli wcale nie lepsza bo padła po 23.00.
Niedziela- Nowy Rok. Pobudka 5.30, a o 6.30 już w drodze i tak do 20.00, ale przeżyłam szok moje dziecko jakieś inne, odmienione, jak nie moje. Grzeczne i posłuszne, szła z rączkę, nie uciekała i słuchała się tego co do niej mówię. Spodziewałam się wszystkiego, ale najgorszego, a tu szok. Fakt, że jak już była zmęczona to trochę marudziła, ale poszła spać i już było lepiej. Kolejny raz muszę powiedzieć, że podczas samotnych podróży mama-dziecko natrafiłam na życzliwych i pomocnych ludzi, za co jestem im bardzo wdzięczna i co daje jeszcze mi wiarę w ludzi. To był długi i męczący dzień, ale nie wiem czemu mam w sobie dużo optymizmu i wiary na przyszłość, że będzie dobrze.
Co rzuciło mi się w oczy zaraz po przyjeździe to mamy Nowy rok, po sylwestrze, a ulice czyste, pięknie przybrane, świecące i kolorowe. W UK zaraz po świętach większość dekoracji poznikała, no i na pewno nie było tak czysto jak tu

Kochani przy okazji Nowego Roku 2017 życzę wam dużo zdrowia, szczęścia i kasy to tak standardowo, dla spokojnego życia, ale także aby w tym nowym roku znalazł się czas na to co dla was najważniejsze, by znaleźć by chwilę zwolnić tempo życia, by dostrzec piękno jakie nas otacza, by zdać sobie sprawę co tak naprawdę jest dla nas ważne, by wasze troski was opuściły, korzystajcie z życia bo mamy tylko jedno i szkoda je marnować
 

 
Drugi dzień świąt należał do kobiet
W domu był mały babiniec, w gości przyjechała P. ze swoją córeczką, a J. ewakuował się z domu. My spędziłyśmy miło czas, pomijając momenty kiedy Olivcia szalała, rozrabiała oraz nie słuchała się. Wieczorem zawiozłam dziewczyny do domu. Wtorek wszyscy mieli jeszcze wolny i były kolejne odwiedziny. Za to dzisiaj pod opieką miałam jeszcze dwie dodatkowe dziewczynki, kuzynki Olivci. Dzisiaj też byłyśmy u lekarza i dostałyśmy antybiotyk, może w końcu uda się pozbyć tego paskudnego kaszlu i zatkanego nosa oraz wydobrzeć trochę przed wylotem, bo 1-ego stycznia lecimy do Polski w odwiedziny do dziadka oraz pozałatwiać trochę spraw. Mimo, iż zazwyczaj jak trzy dziewczyny się zejdą to jest szał, to dziś było całkiem spokojnie, bez płaczu, kłótni i bijatyk
Olivcia zaliczyła drzemkę jak dziewczyny pojechały do domu, ale to dobrze to nie pójdzie później spać i nie będę musiała jej budzić specjalnie na antybiotyk.
U nas przyszłą zima mamy przymrozek, temperaturę na minusie i rześkie powietrze. Z racji tego, że takie temperatury u nas są rzadkością to raczej nie używam czapek, za to w Polsce prognozy na nasz pobyt są dość zimne i mroźne to zrobiłam na komplety. Olicia oczywiście ma ich trzy, ja tylko jeden
W zimne dni i wieczory lubię się rozgrzać gorąca czekoladą lub kakao, a wy jakie macie sposoby na zimne dni.
 

 
Boże Narodzenie
U nas wiosna 13° na plusie i pada deszcz.
 

 
Wigilia, chyba jeden z najbardziej pracowitych, nerwowych i wesołych dni w roku. U nas mimo pobudki o 4.00 rano dzień był udany i spokojny, pewnie też dlatego, że w tym roku wigilia była u szwagierki, tak więc odpadł stres związany z gotowaniem dla wszystkim, sprzątaniem na błysk i żeby zdążyć na czas Po zabawach rannych z Olivią i pobudce wszystkich domowników zrobiłam śniadanie i dokończyłam gotowanie, ostatnie poprawki w domu oraz skoczyłyśmy z mamą jeszcze do sklepu po drobiazgi
Po powrocie oczywiście mój ranny ptaszek spał w najlepsze. My zjedliśmy spokojnie obiad skromny, bo tylko zupa grzybowa, gdyż do wigilii jeszcze było daleko. Miałam też chwilę dla siebie by się naszykować, po przebudzeniu Oli była płaczliwa i wcale nie chciała się ubrać, chciała jechać w piżamie. Chwilę nam zajęło by ją uspokoić i wyszykować. Sama sobie wybrała kreację wieczorową. Wigilia była przyjemna i obfita w potrawy, dziewczyny bawiły się i szalały po całym domu. Żadna bombka nie ucierpiała, nic się nie potłukło i nie rozlało przy trzech żywych dziewczynach. Prezenty były wymienione i dostarczone przez mikołaja w nocy. Do domu wróciliśmy dość późno bo na 22.00, ale moja dziewczynka wyspała się na drzemce i wcale nie była zmęczona, tak więc dopiero koło północy poszła spać, a ja po zaraz po niej bo byłam wykończona. jeden elf jeszcze składał kuchenkę, żeby gotowa już czekała pod choinką. Ja obudziłam się po 4.00 wyspana i okazało się, że mikołaj już poukładał prezenty pod choinkami. Dziś mamy spokojny dzień, prezenty rozpakowane i wszyscy zadowoleni, śniadanko świąteczne zaliczone, a obiad wstawiony.
  • awatar Fokisiaaa: I taka powinna byc Wigilia. No moze bez pobudki o 4 rano :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Z okazji świąt Bożego Narodzenia życzę wam dużo zdrowia, bo bez niego nic nie zrobimy, zasobnego finansowo portfela i konta w banku by żyło się łatwiej, szczęścia, miłości, trochę czasu dla siebie i spokoju, wytrwałości w dążeniu i osiąganiu celów, żebyście nigdy nie przestawali marzyć.
 

 
Dzień dobry my już na nogach od 2 godzin. Młoda nie może spać, bo zatkany nos, bo siku i oczywiście już nie może się doczekać najważniejszego, co będzie pod choinką. Musiała sprawdzić czy coś tam na nią nie czeka
I tak sobie siedzimy. Ona się bawi pod choinką ja jeszcze w garach nie szaleje, żeby reszty domowników nie pobudzić, a żeby mama się nie budziła to Oli przyniosła mi malowane, dała kredki i pokazała co mam kolorowa, po czy poszła bawić się lalkami. Po kilku minutach wraca i sprawdza obrazek, przygląda się i stwierdza "good job". No padłam
 

 
Jak tam u was przygotowania do świąt. U mnie nie najagorzej. Zupa grzybowa, krokiety, pierogi, uszka, barszcz czerwony, ciasta, makielki (makaron z makiem) oraz farsz do ryby po grecku ogarnięte. Została sama ryba do zrobienia na dziś. Rano jeszcze zrobimy z mamą galaretkę z kurczaka i wstawiamy karczek do upieczenia. Dom posprzątany. Jeszcze muszę popakować prezenty i gotowe
Olivcia się cieszyła cały dzień mimo zatkanego nosa i śpiewała piosenki świąteczne i wyjadała lody, co skutkowało trzema przebraniami w ciągu dnia. Wieczorem jeszcze pojechałam do P. była wymiana potraw i prezentów. Ja już swoje wypakowałam i nowa szara narzuta leży na sofie. Prezenty Oli dostanie w odpowiednim czasie. Lecę jeszcze porobić, bo dziecko śpi
  • awatar Fokisiaaa: Odwalilas kawal roboty. Ja jeszcze jutro salatki, barszcz, ciasto i buraczki z chrzanem. Plus dom ogarnac.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Pobudka o 2.30 w nocy. Olivcia obudziła się, bo miała zatkany nos i jej przeszkadzał. Na dodatek młody szykował się do wylotu. Udało na się zasnąć po 4.00. Niestety nie było mowy o dłuższym pospaniu bo już o 8.00. To był pracowity dzień od rana było co robić. Już prawie wszystko ogarnięte, choinka ubrana. Olivcia też pomagała i udekorowała na swój sposób podłogę. Nowe firanki też już wiszą
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Zakupy prawie ogarnięte. Zostały jeszcze tylko pierdoły,ale te zostawiam na koniec. Prezenty są. Jutro będzie choinka. Olivcia chora, ma kaszel, który ją meczy i katar z zatkantm nosem. Niestety u nas pogody są ostatnio kapryśne ciepło i wilgotno i zaraz po tem chłodno i przymrozek. Wolałabym to drugie bo jest przyjemniej i triche tych wirusów mniej niż przy tej wilgoci. Masa dzieci i ludzi chodzi chorych to nie dziwota, że coś się podłapuje. U mnie i znajomych przygotowania z atrakcjami ja złapałam gumę i Oli chora u kolezanki ona o córka, a u znajomego pękła rura i zalała mu dom oraz spadł kawałek sufitu. Czy wy też macie takie atrakcje
 

 
Naprawa koła wcale nie pójdzie tak szybko jak bym chciała, bo wymiana opony i koszt jej założenia wyjdzie tyle co kupienie 4 całych kół. Nie pozostaje poszukać kółek
Porządki idą pełną parą i już widać efekty. Piersze potrawy też już się robią.
Oli ma kaszel, ale nie jest zbytnio marudna, nawet jest w miarę grzeczna i pomagała przy niektórych pracach.
Najbardziej spodobało jej się umyte okno i parapet, na którym brak firanek, bo nowe czekają na uszycie, ale jutro powinnam się z tym uporać.
Pogoda za oknem w ogóle nie przypomina zimy, temperatury na plusie i brak śniegu.
Lecę spać. Dobranoc, wy też śpijcie dobrze.
 

 
Ogarnianie kuchni w toku, jeszcze trochę i będzie gotowa.
Hura choinka znaleziona
Została ostatnia u szwagierki w pracy i będzie nasza. Jeden rzecz z listy mniej, a teraz dalej do pracy. Samo się nie zrobi
 

 
Dni prze świętami szybko uciekają, do zrobienia jeszcze masa rzeczy. Olivcia przeziębiona, wczoraj złapałam gumę i muszę podjechać sprawdzić felgę czy się nadaje czy nie, jeśli tak to czeka mnie wymiana opon, jeśli nie to wymiana przednich kół. Tak jak bym miała mało wydatków przed świętami. Jeszcze nie mam wszystkich prezentów, ale mam nadzieję, że uda mi się do środy wszystko ogarnąć. Dobrze by było też zrobić autko bo miałam brata zawieść na lotnisko w czwartek, ale to będę wiedziała jutro. Na dodatek szukam jeszcze gdzie mogę kupić żywą choinkę, tak w Anglii tydzień prze świętami jest problemy by dostać żywą, bo większość już jest wykupiona, a ja nie chciałam kupować wcześniej, bo nie dożyłaby świąt, bo jest za ciepło. Plany na ten tydzień sprzątanie, gotowanie, dekoracje, zakupy, pakowanie, czyli wszystko