• Wpisów:664
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:147 dni temu
  • Licznik odwiedzin:35 097 / 1782 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Balon.
Siedzimy na podłodze, ja trzymam balon, a Olivia szykuje się do jego przebicia. Trzyma przy nim mały śrubokręt, głośno wzdycha i mów "nie mogę", i rezygnuje z jego przebicia

Sofa.
Mamy w salonie dużą rogówkę, za którą często chowa, ostatnio robiła to samo. Weszła za sofę, stanęła i zaczęła wołać "Mayday, Mayday", oczywiście nic jej się nie działo tylko chciała by ktoś ją wyciągnął.

Dzieci są niesamowite, a ich pomysły nie mają granic
 

 
Rano jemy śniadanie i w telewizji leci Dzień Dobry TVN, Olivia zobaczyła kobietę z brzuszkiem, po czym podbiegł do mnie i podnosi mi koszulkę i zaczyna gadać z moim brzuchem. Uśmiałam się, chyba mojej córce marzy się rodzeństwo
 

 
Uwielbiam tą porę roku ze względu na dostatek pyszności jakie są dostępne. Jestem mega miłośnikiem pomidorów. Już od dziecka biegała w ręku z pomidorem, inne dzieciaki miały jabłka, a ja śmiałam z pomidorem. Kiedyś ktoś powiedział, że mi przejdzie, ale nic z tego prócz pomidorów ogórki gruntowe, biała cebula, truskawki, arbuza, czereśnie i nektarynki. Wszystko to znika błyskawicznie. Od kilku dni mamy upały i przy dużej wilgotności powietrza jest duszno. Wcześniej mieliśmy raczej typowo angielską pogodę pochmurno i deszczowo oraz wcale nie za ciepłą. Na dzień dziecka Olivcia dostała prezent praktyczny rower. W weekendy wybieramy się w różne miejsca było oceanarium, przejażdżka na karuzeli, zoo i zabawa w morzu. Olivci bardzo podobają się wycieczki, w samochodzie siedzi grzecznie, śpiewa i opowiada różne rzeczy. W oceanarium podobał się jej duży żółw, rybki (Dori i Nemo) oraz rekin. W zoo moglibyśmy spędzić cały dzień tyle atrakcji, i tak nam się nie udało wszystkiego zobaczyć, bo oprócz zwierząt, są też place zabaw dla dzieci przez co spędziliśmy czas do zamknięcia. Na pewno tam jeszcze pojedziemy. Z tej wizyty Oli w sklepie z pamiątkami wybrała sobie małego chyba lemura i teraz mówi, że to jej baby, śpi z nim, karmi, razem oglądają bajki. Sama sobie go wybrała i teraz ma swojego przyjaciela. Razem wyglądają słodko. W ostatni weekend byliśmy nad morzem. Po doda upalne, nad samym morzem było bardzo przyjemnie, woda ciepła. Moja gwiazda 3 godziny się pluskała. Mimo, że byliśmy wysmarowani to słoneczko nas trochę przypinki. Ja to jestem tak śmiesznie opalona, że naprawdę się zastanawiam jak to możliwe
 

 
Wieczór kładziemy się spać. Było duszno i gorąco, Oli się trochę kręciła, żeby znaleźć sobie wygodną pozycję, trochę śpiewała. Ja siedziałam obok, i w pewnej chwili moja córeczka przychodzi do mnie przytula mnie mocno i mówi kocham cię, po czym spokojnie kładzie się i śpi. Takie chwile rekompensują wszystkie trudy i posty dziecka, a co jeszcze u nas oj sporo, ale to wam opiszę później.
 

 
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Auto popsute, trudno, nic nie poradzę, oczywiście, nie jest to najlepszy moment, ale cóż, tego nie przeskoczę. Za to spędziłam super dzień z moją gwiazdą. Jak się obudziła, zjadła i chwilę poszalała poszłyśmy na spacer. Jeszcze przed wyjściem udało mi się z mamą wypić kawę. Po 10 byłyśmy już na zewnątrz. Błękitne niebo bez chmur, słoneczko grzało, a my sobie spacerkiem poszłyśmy na plac zabaw, gdzie z racji tego, że w szkołach jest przerwa to było więcej dzieci. Patrzyłam jak sprawnie wspina się po linach i szaleje na wszystkich atrakcjach. Po placu zabaw był jeszcze park, lody. Byłyśmy jeszcze na poczcie i dopiero potem wróciłyśmy do domu koło 14.30.
Podczas spaceru sporo obserwowała i mówiłam do niej. Tłumaczyłam i wyjaśniała, że na świetle czerwonym stoimy, a na zielonym idziemy, że nie wspinamy się z butelką picia, bo może spaść, że nie przebiegamy przez ulicę tylko patrzymy czy nic nie jedzie i tak dalej. W sklepie czy na poczcie nie uciekała, nie biegała tylko trzymała się blisko mnie, pomagała mi w zakupach, przy wypakowywaniu, słuchała co do niej mówię. Przez cały czas grzecznie szła i nie marudziła, nie chciała na rączki, jak już wracałyśmy i była zmęczona to trzymała mnie za rękę. Dzisiaj było dużo śmiechu, zabawy, śpiewania.
 

 
W sobotę od rana było ciepło i duszno, przyszła burza i zrobilo sie szaro i deszczowo. W sobotę jeszcze udało się z kuzynki zaliczyć spacer. Wieczorem, a dokładniej o 23.00 odebrałam mamę z lotniska. Niedziela zleciał szybko, J. pojechał z małą na plac zabaw, a ja standard sprzątanie, gotowanie i itp. Od poniedziałku Olivcia ma wolne, ja byłam w pracy, a tatuś z małą w domu. Wczoraj mloda już została normalnie z moją mamą, ja ją zmieniłam przed wyjściem do pracy. Niestety pogoda nie dopisywać na sacery, wiec szalałyśmy w domu ganuanki, strzelanie i nie wariactwa. Dziś pogoda od rana słoneczna, przyjemnie, a mnie zaraz coś trafi zadowolona wsiadam do samochodu, a mój samochód ani drgnie. Nie podejrzewam, że to akumulator, bo jakieś 3 miesiące temu go wymieniłam, ale wszystko jest możliwe. Zobaczymy co się okaże.
 

 
Drogie mamy młodsze i starsze w dniu waszego i moje święta życzę wam dużo zdrowia, szczęścia, energii, cierpliwości, pogody ducha, pociechy z waszych dzieci oraz chwili dla siebie, a wy kochane dzieci nie zapominajcie o swoich mamach i pamiętajcie o nich każdego dnia.
Moja kochana mamo dziękuję Ci za wszystko, za to, że zawsze we mnie wierzysz, martwisz się, opiekujesz, wspierasz i jesteś moim przyjacielem. Kocham cię
 

 
Ostania było ładnie i ciepło, ale wczoraj zrobiło się gorąco. Olivcia zaliczyła nawet pierwszą kąpiel w basenie, zawiesilismy też siedzidko, gdzie można odpocząć. Dzisiaj z rana po śniadaniu pojechaliśmy po letnie buty. W centrum handlowym przy każdym wejściu /wyjściu stała ktoś z ochrony. Po centrum chodziło sporo policji, za to kupujących prawie wogole. Za to my spokojnie zrobiłyśmy zakupy i oczywiście obejrzałam wszystkie zabawki. Spodobały się jej ruchome zwierzaki zwłaszcza pies i kot. Głaskała je i nawet dawała buziaki. Dwie pary butów kupione
Po powrocie do domu miałyśmy jeszcze trochę czasu przed przedszkolem, więc poszłyśmy na spacer i lody. Po drodze miałyśmy ogród pełen dzikich róż,a ich zapach roznosił wiatr, na chwilę można było się zapomnieć.
 

 
Pogoda piękna, ciepło, słonecznie i przyjemnie. Ludzie chodzą do pracy, dzieci bawią się w szkole, ale tak jest w mojej części miasta. W centrum smutek, żal, strach i obawy. Czy wydarzenia poniedziałkowe się nie powtórzą. Czy inne miejsca w Manchesterze są bezpieczne, polskie mamy na grupach pytają czy puszczać swoje dzieci do szkół, przedszkoli, na wycieczki itp, boją się o swoje dzieci, bo przecież grożą, że będą dalej atakować, i to jeszcze dzieci. Nas to zdarzenie osobiście nie dotknęło, ale strasznie mi żal zabitych i rannych, najmłodsza ofiara miała tylko 8 lat, a wśród zabitych Polacy, rodzice, którzy przyjechali po swoje córki. Nigdy nie zrozumiem takich zachowań. Straszne, że przez walki dorosłych zawsze cierpią ci najmłodsi. Od kiedy jestem mamą inaczej patrzę na świat, wiem, że jestem za kogoś odpowiedzialna, staram się chronić moje dziecko, wiem, że nie jesteśmy wstanie przewidzieć wielu sytuacji, ale jeśli ktoś morduje, katuje, maltretuje lub w inny sposób krzywdzi drugiego człowieka lub zwierzą nie mieści mi się w głowie i nie ma dla niego usprawiedliwień.
  • awatar Fokisiaaa: Okropne czasy nastsly. Najgorsze ze idzie to wszystko w coraz gorsza strone :(
  • awatar DrugaZwrotka: Strasznie mnie przeraża to co się dzieje :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wczoraj pogoda zrobiła nam psikusa. Rano słońce piękne niebieskie niebo bez chmur. Cieszyłyśmy się z sąsiadka, że na weekend nam się trafiło. Ona już od samego rana korzystała z pierwszych promyków w ogródku popijając kawę. Po krótkiej rozmowie zabrałam się za śniadanie, czyli naleśniki i wyszykowałam J. i Oli na spacer, bo szkoda pogody. Niestety niedługo po tym całe niebo już zasłaniały chmury, później jak się rozpadało tak już zostało do wieczora. Spacer nie wyszedł, a ja na zakupach powiększyłam swoją szafę o kurtkę przeciwdeszczowa, którą i tak chciałam kupić, ale nic ciekawego nie było, lub nie w tym rozmiarze albo cena z kosmosu. Niestety w tym rejonie Anglii gdzie mieszkamy bez kaloszy i ubrań przeciwdeszczowych się nie obejdzie. Reszta dnia upłynęła na zajęciach w domu, było malowanie, śpiewanie, bieganie, zabawa figutkami, oglądanie i inne wygłupy. Oli o 21.00 już spała, a ja mogła popracować. Dziś pogoda też pochmurno, zobaczymy co z tego będzie. Miłej niedzieli
 

 
Trochę zdjęć. Ostatnie to dzieło mojej małej artystki
 

 
Trochę mnie tu nie było,ale sporo rzeczy się nagromadziło. Koleżanka szła na urlop i przed tym w pracy i podczas jej urlopu miałam więcej obowiązków i sporo pracowałam. Teraz mam trochę luźniej, ale to taki przymusowy urlop, bo moja mama poleciała do Polski, a ja zostałam z Oli w domu. W przedszkolu jej na cały dzień nie wezmą, bo mają braki w personelu, a opiekunka się porostu nie kalkulowała. Na szczęście mam bardzo wyrozumiałego szefa i część obowiązków mogę robić w domu.
W między czasie mieliśmy spotkanie z panią psycholog z przedszkola, okazało się,że to bardzo fajna kobitka i konkretna, znająca się na rzeczy. Nie wymyślała, żadnych mądrości, tyko jak to ona sama stwierdziła przedszkola trochę przesadzają, bo to jak by nie patrzeć są nadal małe dzieci i w różnych momentach zdobywają swoje umiejętności, a oni by chcieli żeby wszystkie dzieci były posłuszne i jak robociki robiły to co oni chcą. Pani psycholog jak sama stwierdziła to w 90% swoich obserwacji to przedszkola wyolbrzymiają problem, ale musi sprawdzić. Odpowiadaliśmy na masę pytań co ma przybliżyć obraz rozwoju małej, poza tym są jeszcze obserwacje jak się zachowuje i jak reaguje, teraz czekamy co nam powiedzą.
Jakiś czas temu mówiłam wam, że Oli nie mówi, nawet powiedzenie mama było za trudne. Teraz wszystkich domowników woła we właściwy sposób, a ja słyszę milion razy dziennie mama, mami, mamusiu. Używa też więcej słów i zaczyna łączyć je w zdania, co ułatwia nam porozumiewanie. Oczywiście mamy dni gdzie jest grzeczna, a są takie gdzie szaleje na całego. Zrobiła się z niej mała artystka, maluje rysuje i koloruje, ale najlepsze są farby, jak by mogła to wszystkim robiła by makeup
Teraz ma fazę na kucyki pony i myszkę Minnie.
Ja po za zajęciami z Oli, wzięłam się za porządki, zaległości mojego biznesu oraz mały remont. Później pokażę wam trochę zdjęć.
Miłego dnia
 

 
Moja nowa miłość - przekąska suszone mango. Naprawdę rewelacja. Jeśli macie ochotę na coś słodkiego to polecam, na pewno dużo zdrowsze niż inne słodkie przekąski
 

 
Sobota za nami, a niedziela przed nami. Wczoraj od rana do wieczora czas spędziłam w pracy. Oczywiście pogoda musiała być piękna słońce i ciepło. Mój rozrabia nie chciał wcale iść spać. Dziś dzień zapowiada się równie ładny co wczoraj, więc trzeba go wykorzystać
Miłej i przyjaznej niedzieli
 

 
Padam. Cały dzień na nigach i w biegu. Rano w pracy sporo zajęć ciągle jest coś do zrobienia, uporządkowania i wprowadzenia w komputer, tak więc nie ma czasu na obijanie. W drodze do domu wpadłam do Lidla po pieczywo iraz ważniejsze rzeczy do jedzenia. Wrzuciłam zakupy do domu i pognałam do przedszkola. Olivcia zadowolona teraz już spokojnie z lekkimi wygłupami wróciłyśmy do domu,ja zabrałam się za wyjmowanie zakupów i sprzątania, a Olivcia za zabawę. Szybko jeszcze coś wstawiam do piekarnika na obiad. Kiedy nasz posiłek dochodził mogłam się jeszcze pobawić z dzieckiem. Po obiedzie kawa na pobudzenie i śmiga do sklepu po większe zakupy. Zawsze mi się na nich trochę schodzi, bo mogę na spokojnie iść na działy z ciuchami czy rzeczami domowymi po zakupach trzeba wszystko wpakować i pochować. Jak się okazało w domu Olivia śpi tatuś gra, a zabawki jak leżały tak leżą, nieodkurzone, jedynie pozmywane. No co pozostaje robić,biorę się za podgarnięcie zabawek i innych rzeczy. Oli zaliczyła wpadkę przez sen, tak czasem ma po wypiciu jak smok litrów picia i dużym zmęczeniu. To co mama przebrała i zmieniła pościel, a teraz leżę i odpoczywam bo musze mieć dużo siły jutro idę do pracy i zapowiada się sporo pracy i to na cały, bo musimy przewieźć rzeczy z magazynu do biura, a trochę się tego nazbierało. Będzie sortowanie, wprowadzanie i układanie. Spokojnej nocy i udanego weekendu
 

 
Dziś dzień był całkiem udany. Wraca mi energia, Olivci znikają kropeczki. Teraz ja smaruje, żeby nie miała śladów po, choć oczywiście ba nosie musiała rozdrapać. Wieczorem mieliśmy śpiewanie, tańczenie, bieganie, malowanie czyli wygłupy na całego. Teraz młoda śpi, a ja biorę się za pracę. Spokojnej nocy
Kilka zdjęć z ostatniego czasu.