• Wpisów:677
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:84 dni temu
  • Licznik odwiedzin:36 442 / 2048 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
No nie mogę, krew mnie zalewa.
Ja chyba kiedyś coś lub kogoś rozniosę. Czy ludzie myślą, ze inni są głupi i naiwni, każdy kombinuje tylko pod siebie. Czy zawsze o wszystko trzeba walczyć i się kłócić. Juz nie mam siły, na te głupoty.
Dawno mnie nie było, ale dziś muszę się wygadać.
Okres przeziębień i chorób jak na chwile obecna mamy za sobą, choć było ciężko, ja i Oli chorowałyśmy jednocześnie lub na zmianę. Jak uporałyśmy się z chorobami, to kolejna wizyta (4 w przedziale kwieceń 2017 kwiecień 2018) przyniosła podejrzenie o autyzm u mojego dziecka. No i cyrk się zaczął, wizyty w przedszkolu, w domu, logopeda i inne wariactwa. Pani psycholog takie podejrzenia wywnioskowała po 5 minutach współpracy z moim dzieckiem. Oczywiście Olivia miała w nosie to co chciała psychologi i wolała zwiedzać zakamarki w gabinecie niż bawić się zabawkami dla maluchów. Kazda wizyta wygląda tak samo, najpierw rozmawia ze mną 10 minut i ja zawsze mowie ze nie widzę problemu u mojej dzieciny. Wiem, ze ma opóźnienie w mowie, ale wiem czym jest to spowodowane i wiem jak to nadrobić, jak z nią pracować, na co zwracać uwagę, ale lepiej jest zdiagnozować autyzm i dać jakieś środki finansowe, niż zrobić coś by pomoc dziecku się lepiej rozwinąć. Tak wiec teraz cały czas mamy jakieś wizyty, do tego teraz firma mojej mamy leci w kulki. Jej firma zmienia siedzibę firmy i moja mam się z nimi nie przenosi, wiec moja mam nie przechodzi i firma powinna z nią rozwiązać umowę, ale nie oni teraz wymyślają ze to ona ma się zwolnic.
Jak zawsze u mnie ciekawie, wiem, ze moje problemy nie są jakieś straszne i ludzie maja gorzej, ale czasem życie mogło by nam odpuścić chociaż na kilka dni
  • awatar Fokisiaaa: Trzymaj sie! A na jakiej podstawie w 5 min pani stwierdzila autyzm?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Najlepiej pasujący do mnie przydomek to ostatnio "nieszczęście". Jak wam pisałam złapałem gumę i wymiana wczal nie okazała się tak prosta. Nie mogłam znaleźć kluczyka od zabezpieczenia felg (przyczepił się do butelki z olejem i nie było go widać, następnie klucz który miałam nie pasował do jednej z nakladek, Ale w końcu się udało. Do tego popsuł mi się wyswietlacz w telefonie, zamówiłam nowy. Owszem przyszedł tylko wersja mini. Odeslalam I co nie mają w tego modelu więc zrobią zwrot kosztów. W środę miałam przegląd samochodu i oczywiście to nie przeszedł. Zostawiłam to u mechanika. W czwartek miałam szybką wizytę w PL w sprawach biznesowych. Udało mi się wszystko załatwić z marszu. Fakt do domu dotarłam późnym wieczorem. Piątek miałam wolny. Pospałam do 9.00 ogarnęła się i pojechałam do miast. Niestety nie wiele udało mi się załatwić, gdyż w centrum była awaria prądu. Wszystko pozamykane to wróciłam do domu. Popołudniu byłam umówiona z przyjaciółką. To niesamowite bo znamy się już 30 lat Śmiejemy się że niektóre związki tyle nietrwają. Zawsze jak się spotykamy to brak nam czasu na wszystko. Ona jest dla mnie jak siostra. Przed spotkaniem udało mi się załatwić to co miałam w planach wcześniej ochoć w okrojonej wersji. Wreszcie mogłyśmy pogadać spokojnie bez Oli i pośpiechu. Tak szybko zleciał czas że do domu dotarłam o 20.30. Pożegnała się z babcią, skończyłam książkę i zasnęła. Z samego rana pobudka i w drogę do Warszawy, A tam już samolotem do domu. Popołudnie spędziłam z Oli. Tym razem dużo lepiej zniosła moją nieobecność. Niedziela była spokojna i raczej na nadrabianiu dni nieobecnych w domu. Postanowiłam kupić telefon stacjonarnie w sklepie, gdyż nadal nic nie miałam. Zadowolona model wybrany otwieram a tu nic z tego nowy telefon nie obsługuje wielkości mojej kart. Ja mam starą a o jest na te Nano i dopiero w najbliższy weekend pojadę zamienić kart. W poniedziałek rano o 4.00 obudziły mnie mdłości i kręcenie w brzuchu, do tego ból głowy i ból brzucha oraz dreszcze i bóle mięśni. Dwie grupy w jednym czasie. Musiałam zebrać się w siły i pojechać na odbiór samochodu i nowy przegląd. Chłopaki spisali się ekspresowo i wszystko wymienili. Tym razem bez problemu przegląd zaliczony. W pracy masa rzeczy do wysłania, wiadomości do wysłania. Jak tylko ogarnęłam wszystko pojechałam do domu. Przez dwa dni piłam. Dziś już przeszły mi dolegliwości żołądkowa,ale wieczorem jeszcze łapią mnie dreszcze. Normalnie chyba kupię sobie jakiś amulet lub talizman, bo idzie zwariować. P. Śmieje się że Mnie, że ja nie mogę mieć tygodnia bez jakiś rewelacja. Normalnie, aż mi głupio, bo ile różnych rzeczy może przydarzyć się jednej osobie. No nie często. Jak już się cieszę, że jeden problem rozwiązała to pojawia się coś nowego. Ja na brak atrakcji nie marudzę i czekam na wiosnę i chociaż parę słonecznych dni.
  • awatar Fokisiaaa: Fakt , zwala sie na Ciebie duzo nieprzyjemnosci :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Luty juz za nami. Zleciło niewiadomo kiedy. Od połowy lutego przez tydzień Oli miała ferie i był podział opieki przez pierwsze dni była od rana z jedną babcią a popołudniu z drugą. Resztę dni od rana była z babcia, a popołudniu ze mną. W zeszłą sobotę J. z mama polecieli do Polski, a Olivia od wtorku wróciła do szkoły. Od kilku dni mamy atak zimy w Anglii. Nawet mamy śnieg, przymrozki i zimny nieprzyjemny wiatr. Jak na warunki angielskie to istna katastrofa. Tu nikt nie jest do takiej pogody przyzwyczajony. We wtorek zadowolona wsiadłam w samochód i ruszyłam do pracy, ale po 10 minutach wróciłam do domu, bo to było jedno wielkie nieporozumienie. Jak tylko dojechałem do głównej drogi to zaraz się wróciłam, była zakorkowana w obie strony i nic się nie ruszał. Wszyscy jeździli powoli wręcz w żółwi tempie i wszędzie się blokowli. Nie widziałam sensu stania w tym szaleństwie więc zwróciłam, aby to przeczekać i pojechać później. Jak się okazało to dobrze zrobiłam, bo wyszło słońce, na ulicach drogi zrobiły się czarne i bardziej przejezdne oraz korki zniknęły. Minusem było tylko to ze w pracy byłam krótko, bo do póki J. Jest w Polsce ja odbieram młodą ze szkoły, ale ogólnie fajnie razem spędzamy czas. Malujemy, budujemy z klocków, pieczemy, gotujemy i się wygłupiamy. Dziś był dzień książki i dzieciaki do przedszkola szły w przebrania i mogły przynieść swoją książeczkę. Na codzień chodzą w mundurkach, tak więc to miłe urozmaicenie. Dzisiaj niestety nie dotarłam do pracy, bo rano okazało się, że złapałam gumę. Wykorzystała czas na porządki i zaległe rzeczy, do tego pogoda jest nieprzyjemna wieje cały dzień, więc nie mam co żałować
 

 
Dopadło mnie przeziębienie, męczy mnie kaszel do tego katar i zatkany nos. Reszta domowników też coś podłapała. Wieczorami jestem już tak zmęczona,że wystarczy mi tylko jak się położę to zasypiam.
W ostatni dzień stycznia w szkole miałam zebranie co i hal z Olivia. Juz wyjaśniam w Anglii jest trochę inaczej niż w Polsce. Oli chodzi do szkoły, ale to nie jest tak jak u nas, że siedzi w ławce i się uczy to jest odpowiednik polskiego przedszkola. Oczywiście uczą się tam literek, cyferek. To spotkanie byli na celu by pomóc Olivci jak najlepiej się rozwijać, ponieważ jest ona dwujęzyczne to w niektórych aspektach trzeba ją podszkolić, by łatwiej było się z nią komunikować i znaleźć jak najlepsze metody by do tego dojść. Ja dzięki temu wiem czego ona nie rozumie i nad czym musimy popracować, ogólnie jest duży postęp od zeszłego roku. Wreszcie w sobotę miałam wolną i wykorzystałam ją na porządki. Wieczorem z młodą pojechałyśmy na lotnisko po babcie. Oli przez cały dzień się o nią wypytywała, a jak zobaczyła ją na lotnisku to z uśmiechem i okrzykiem "babcia" pobiegła ją przywitać. Niedziela była męcząca, wybranie się z Olivci i J. razem gdziekolwiek jest koszmarem. Mam wrażenie, że jadę z dwójką dzieci, a nie jednym. Teraz muszę pozbyć się kaszlu i znów zacząć działać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
czy tylko ja mam problem, żeby od kilku dni dodać wpis, w archiwum go widać, na głównej nie ma nic.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Już nadrabiam zaległości. Nie wiem czemu, ale kilka razy próbowałam się zalogować i nic z tego mi nie wychodziło. W zeszłym tygodniu w dzień babci najpierw Olivia obdarowała jedną babcię, a po tem pojechaliśmy do drugiej. Weekend minął błyskawicznie. Noga boli mnie cały czas, ale to dlatego,że ponownie się uderze w ten palec, albo jakaś mała istota mnie nadepnie. Mimo wszystko i tak jest dużo lepiej niż było. Zeszły tydzień tak szybko mi przeleciał, że szok. Jak to zwykle w pracy jest dużo do zrobienia, bo jest czas rozliczeń, do tego zamówień jest wiecej, to na brak zajęć nie narzekam. W domu jak to w domu wiecznie jest coś do zrobienia, ale nie zapominam o chwili dla siebie. Jeśli taką znajdę to poświęcam je na czytanie książek. Udało mi się kupić kilka rzeczy na wyprzedaży. Porobię zdjęcia i wam pokaże. W czoraj miałam wariaci dzień i cały czas w biegu. Spałam tylko 3 godziny. Pobudka po 3.00 gdyż zawoziłam mamę na lotnisko, po temu szybki powrót do domu, by zdążyć przed autobusem mojego brata,żeby nie spóźnił się do pracy. Olivia spała sobie smacznie , a pod opieką wujka. Udało się dojechać przed czasem. Próbowałam położyć się jeszcze na chwilę i zasnąć, ale nic z tego. Później pobudka Olivia i szykowne do szkoły. Jak ją odstawiłam, to mogłam się zebrać i pojechać do pracy. Tylko nic z tego nie wyszło bo zapomniałam kluczy i nie mogłam się dostać, więc pojechałam zrobić zakupi i wróciłam do domu. Chwila odpoczynku i spotkanie w szkole. Chwilę zajęło. Znów do domu i do szkoły na drugie spotkanie. Di domu. Kawa i do pracy. Wieczorem byłam już wykończona. Dzisiaj pogoda piękna i słoneczna, chodź chłodno, a ja z bólem gardła. Udało mi się zrobić wszystkie rozliczenia, ale jestem zmęczona. Ten miesiąc dał mi w kość fizycznie, psychicznie i finansowo. Jutro jeszcze jedno spotkanie w szkole i oby już w następnym miesiącu było spokojniej.
 

 
To był wariaci tydzień. Poniedziałek i wtorek w pracy. Środa i czwarte przymusowe wolne, a dlaczego, bo niestety mój samochód odmówił posłuszeństwa i musiałam oddać go do naprawy, a bez samochodu do pracy ciężko się dostać. Może w 3 godziny autobusami by mi się udało, a samochodem do 30 minut jestem na miejscu. W czarter i tak miałam skończyć wcześnie, bo miałyśmy wizytę u psychologa. Na samą wizytę czekałyśmy 40 minut. Mówiąc szczerze to nie wiele ona wniosła trwała może z 20 minut. Ja mówiłam co się zmieniło od odmstatniej wizyty, Oli z panią psycholog nie miała ochoty ani rozmawiać, ani się bawić. To z pielengniarkami rozmawiała więcej. Oczywiście jak zaraz wyszłyśmy z gabinetu to się rozgadała. Nie bardzo rozumiem ich system i sposób diagnozy, bo oprócz wizyt w gabinecie powinny być tez w domu i szkole by mieć pełen obraz. Bawi mnie też fakt, że miała tylko jedną wizytę u logopedyczne angielskiego, a miała mieć ich kilka wyznaczonych. Czemu ja się dziwię przecież w 90% na każde przeziębienie, grypę czy kaszel najlepszy jest paracetamol lub ibuprofen, a prawie każda wysypka to egzemplarzy. Jakbym miała na nich czekać to bym się w życiu nie doczekała. Pogoda u nas jest paskudna zimno, wieje i pada deszcz ze śniegiem. Jest tak wariaci, że co 2 minut zmienia się ze słońca na chmury. Idzie oszalec. Dzisiaj odebrałam auto i pojechałam do pracy, ale byłam mało produktywność, bo przez cały dzień było mi zimno i byłam senna. Jeszcze na koniec dni podczas zabawy uderzyła stopą w kant framugi drzwi i boli mnie palec, mam nadzieję, że nie jest złamany, a chciałam tylko przesunąć poduszkę.
W weekend jest dzień babci, a w poniedziałek dzień dziadka, wiec Olivia przygotowała dla wszystkich laurki. Trzy poleciały do Polski a dwie będą wręczone osobiście. Chyba dziś nie posiedzę za długo, bo oczy same mi się zamykają.
Dobranoc
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Weekend za nami jak zawsze przeleciał nie wiadomo kiedy. Pogoda u nas paskudna, deszcz z gradem, zimno i wieje. W sobotę rano Olivia pomogła mi naszykowac śniadanie dla wszystkich, lubi jadać posiłki przy stole z wszystkimi. Po posiłku poszła bawić się z wujek, a ja pojechałam do pracy na 3 godziny aby nadrobić zaległości. Kiedy J. wrócił z pracy zabrał ją do drugiej babci, czyli swojej mamy. Jego mama przyjechała w październiku do jego siostry i teraz mieszka z nimi. Dzięki temu Olivia ma dwie babcie na miejscu, wujka mojego brata i cioci z wujkiem z dwiema kuzynka mi od strony J. To tak jeśli chodzi o najbliższą rodzinę. Ja ich odebrałam po pracy i wróciliśmy do domu. W niedziele ubrałam się z młodą i chciałbyś my pojechać do sklepu, ale nic z tego, gdyż moje auto nie odpaliło. Dopiero po wizycie mechanika udało się je uruchomić. Po czym musiałam udać się na wycieczkę by naładować akumulator, z tego faktu cieszyła się najbardziej Oli. Przez ponad 40 minut jeździłam w kółko. Podjechalysmy do sklepu po brakując rzeczy i wrocilysmy do domu. Juz po zostaliśmy w domu, i wycieczki która miał się odbyć została przełożona na inny dzień. Reszta dnia upłynęła spokojnie i w domowych pieleszach
 

 
Dziecko śpi, czas na relaks.
Spokojnej i przyjemnej nocy
 

 
Temperatura na zewnątrz 7 stopni, ptaszki ćwierkają jak na wiosnę, a nie początek stycznia. Rano doprowadziła Olivier do przedszkola i pojechałam do pracy. Czad zlecił mi dość szybko. Po powrocie radośnie powitała mnie moja gwiazda. Dziś w przedszkolu dostała nagrodę z losów, które kupiliśmy przed świętami. Co udało się w tym roku wygrać Olivci, rękawice bokserskie Mimo, że są one dużo za duże na jej małe rączki to i tak zabawa jest przednia.
 

 
Dzień po urlopie. Olivia w podskokach pomaszerowała do przedszkola. Ja pozwoliłam sobie na trochę późniejsze przyjście do pracy. Odprowadziłam Oli do przedszkola i wróciłam do domu, naszykowałam się do pracy i chwilę porazmawiałam z mamą. W pracy czas szybko zlecił, bo nazbierało się trochę zaległości. Po pracy pojechała do sklepu by uzupełnić zapasy. Jak wróciłam to zaraz po wejściu przywitała mnie Olivia wołając mama mama, pomogła wnieść zakupy i pokazała mi co przyniosła z przedszkola, a były to ozdoby które robiła na święta, ale niestety nie zdążyła przed nimi, bo w poniedziałek przed świętami dostała anginę i została w domu. Zjedliśmy razem kolacje i trochę się pobawiłyśmy. Udało mi się trochę pochować ubrań. Dobrze że jutro piątek i weekend to będę mogła złapać oddech i chwilę odpocząć
 

 
Oj bardzo dawno mnie tu nie było. Z wielu powodów. Głównie to brak czasu i masa zajęć, ale nam postanowienie noworoczne, że raz w tygodniu minimum będę pisać. Zacznę od dziś, bo dopiero dziś wróciłyśmy z urlopu. W sylwestra z samego rana poleciałyśmy do Polski. Moja gwiazda oczywiście była przeszczęśliwa, bo uwielbia podróże, a zwłaszcza latanie samolotem
Nawet pobudka o 4 rano nie była problemem. Koło 15.00 byłyśmy na miejscu. W samolocie i autokarze spała tylko godzinę, więc miałam nadzieję, że jak przyjedziemy do domu to uda nam się zaliczyć drzemkę, a tu nic z tego do 21.00 szalała na całego. Peababcia i dziadek byli bardzo zadowoleni z przyjazdu Olivci. Ja padam ze zmęczenia i marzyłam o drzemie i dopiero jak młoda poszła spać ja też mogłam. Obudziłam się za 4 minuty 24.00 obejrzałam fajerwerki i wypiłam z tatą szampana. Oli nic nie ruszał. Swojego szampana wypiłam z prapcią rano. Dodam, że wstałyśmy dopiero po 11.00 W Nowy Rok dochodzilyśmy do siebie po podróży. Dopiero we wtorek wybralyśmy się na małe zakupy by uzupełnić zapasy w domu, bo wcześniej nie było okazji. Po ten już intensywnie zaczęły się wizyty. Środa była z M. i jej trzema dziewczynami. Jedna starsza, a dwie małe. Olcia była złośliwa i dokuczają małym. Nie bardzo wiem dlaczego, bo w święta była koleżanka z małą córką i było wszystko ok, a tym razem cały czas je zaczepiała,ale jakoś to przetrwały. W czwartek odwiedziła nas ciocia z wujek. Piątek był spotkaniem z E. którą znam najdłużej, bo od dziecinstwa jak miałam 3 lata. Spotkanie odbyło się oczywiście w ulubionej restauracji Olivci czyli McDonald's, ale nie dlatego że jest zabawka czy jedzenie tylko dla samej atmosfery i oczekiwania, bo reszta to dodatek. W sobotę było święto i pogoda iście wiosenna, wiec zajęcia były na zewnątrz, a wieczorem przyjechała J. Z chłopcami. Oczywiście Olivci tez im nie opuściła i też ich zaczepiała, ale ci już są starsi to jej się nie dawali. W niedziele pogoda już nie dopisała, więc wybralyśmy się w odwiedziny do cioci i wuja i tak nam cały dzień zszedł. Poniedziałek był dniem załatwiania niezbędnych spraw. Wtorek był już spokojny, ostatnie zakupy, porządki i spotkanie z M. i dziewczynkami. Tym razem Olivci jak aniołek grzeczna i delikatna tłumaczenia i trening na kocie w domu dało dobry rezultat. Dziś prawie cały dzień w podróży zaczynając samochód, autokar, samolot, samochód i dom. Niestety mój samochodzik miał dziś kiepski dzień i wymagał naprawy. Udało się to zrobić, ale już odrazu po powrocie dostałam po kieszeni. Do tego jestem wykończona. Takie wycieczki w okresie zimowym są dodatkowo męczące, bo oprócz bagaży ma się tonę ubrań, a Olivci lubi zwiedzać wszystkie kąty, więc byłam cała mokra, do tego w samolocie duszno. Dzień pełen wrażeń i przygód. Teraz wszyscy śpią to mam chwilę dla siebie
Dobranoc
  • awatar RYSUNKI PRZYRODNICZE: Wiele sie mówi o nieudanych postanowieniach noworocznych, ale podobno stystyki pokazuja ,ze najskuteczniejsze sa własnie te noworoczne. Trzymam kciuki aby wszystko co robisz rozkwitało i aby wszystkie postanowienia udało się zrealizować z nawiązką!
  • awatar Fokisiaaa: @MojeMalenstwo: szkoda komentowac
  • awatar MojeMalenstwo: @Fokisiaaa: postaram się :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

fokisiaaa
 
mojemalenstwo
 
Halo halo gdzie jesteś?
 

 
Balon.
Siedzimy na podłodze, ja trzymam balon, a Olivia szykuje się do jego przebicia. Trzyma przy nim mały śrubokręt, głośno wzdycha i mów "nie mogę", i rezygnuje z jego przebicia

Sofa.
Mamy w salonie dużą rogówkę, za którą często chowa, ostatnio robiła to samo. Weszła za sofę, stanęła i zaczęła wołać "Mayday, Mayday", oczywiście nic jej się nie działo tylko chciała by ktoś ją wyciągnął.

Dzieci są niesamowite, a ich pomysły nie mają granic
 

 
Rano jemy śniadanie i w telewizji leci Dzień Dobry TVN, Olivia zobaczyła kobietę z brzuszkiem, po czym podbiegł do mnie i podnosi mi koszulkę i zaczyna gadać z moim brzuchem. Uśmiałam się, chyba mojej córce marzy się rodzeństwo
 

 
Uwielbiam tą porę roku ze względu na dostatek pyszności jakie są dostępne. Jestem mega miłośnikiem pomidorów. Już od dziecka biegała w ręku z pomidorem, inne dzieciaki miały jabłka, a ja śmiałam z pomidorem. Kiedyś ktoś powiedział, że mi przejdzie, ale nic z tego prócz pomidorów ogórki gruntowe, biała cebula, truskawki, arbuza, czereśnie i nektarynki. Wszystko to znika błyskawicznie. Od kilku dni mamy upały i przy dużej wilgotności powietrza jest duszno. Wcześniej mieliśmy raczej typowo angielską pogodę pochmurno i deszczowo oraz wcale nie za ciepłą. Na dzień dziecka Olivcia dostała prezent praktyczny rower. W weekendy wybieramy się w różne miejsca było oceanarium, przejażdżka na karuzeli, zoo i zabawa w morzu. Olivci bardzo podobają się wycieczki, w samochodzie siedzi grzecznie, śpiewa i opowiada różne rzeczy. W oceanarium podobał się jej duży żółw, rybki (Dori i Nemo) oraz rekin. W zoo moglibyśmy spędzić cały dzień tyle atrakcji, i tak nam się nie udało wszystkiego zobaczyć, bo oprócz zwierząt, są też place zabaw dla dzieci przez co spędziliśmy czas do zamknięcia. Na pewno tam jeszcze pojedziemy. Z tej wizyty Oli w sklepie z pamiątkami wybrała sobie małego chyba lemura i teraz mówi, że to jej baby, śpi z nim, karmi, razem oglądają bajki. Sama sobie go wybrała i teraz ma swojego przyjaciela. Razem wyglądają słodko. W ostatni weekend byliśmy nad morzem. Po doda upalne, nad samym morzem było bardzo przyjemnie, woda ciepła. Moja gwiazda 3 godziny się pluskała. Mimo, że byliśmy wysmarowani to słoneczko nas trochę przypinki. Ja to jestem tak śmiesznie opalona, że naprawdę się zastanawiam jak to możliwe
 

 
Wieczór kładziemy się spać. Było duszno i gorąco, Oli się trochę kręciła, żeby znaleźć sobie wygodną pozycję, trochę śpiewała. Ja siedziałam obok, i w pewnej chwili moja córeczka przychodzi do mnie przytula mnie mocno i mówi kocham cię, po czym spokojnie kładzie się i śpi. Takie chwile rekompensują wszystkie trudy i posty dziecka, a co jeszcze u nas oj sporo, ale to wam opiszę później.
 

 
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Auto popsute, trudno, nic nie poradzę, oczywiście, nie jest to najlepszy moment, ale cóż, tego nie przeskoczę. Za to spędziłam super dzień z moją gwiazdą. Jak się obudziła, zjadła i chwilę poszalała poszłyśmy na spacer. Jeszcze przed wyjściem udało mi się z mamą wypić kawę. Po 10 byłyśmy już na zewnątrz. Błękitne niebo bez chmur, słoneczko grzało, a my sobie spacerkiem poszłyśmy na plac zabaw, gdzie z racji tego, że w szkołach jest przerwa to było więcej dzieci. Patrzyłam jak sprawnie wspina się po linach i szaleje na wszystkich atrakcjach. Po placu zabaw był jeszcze park, lody. Byłyśmy jeszcze na poczcie i dopiero potem wróciłyśmy do domu koło 14.30.
Podczas spaceru sporo obserwowała i mówiłam do niej. Tłumaczyłam i wyjaśniała, że na świetle czerwonym stoimy, a na zielonym idziemy, że nie wspinamy się z butelką picia, bo może spaść, że nie przebiegamy przez ulicę tylko patrzymy czy nic nie jedzie i tak dalej. W sklepie czy na poczcie nie uciekała, nie biegała tylko trzymała się blisko mnie, pomagała mi w zakupach, przy wypakowywaniu, słuchała co do niej mówię. Przez cały czas grzecznie szła i nie marudziła, nie chciała na rączki, jak już wracałyśmy i była zmęczona to trzymała mnie za rękę. Dzisiaj było dużo śmiechu, zabawy, śpiewania.
 

 
W sobotę od rana było ciepło i duszno, przyszła burza i zrobilo sie szaro i deszczowo. W sobotę jeszcze udało się z kuzynki zaliczyć spacer. Wieczorem, a dokładniej o 23.00 odebrałam mamę z lotniska. Niedziela zleciał szybko, J. pojechał z małą na plac zabaw, a ja standard sprzątanie, gotowanie i itp. Od poniedziałku Olivcia ma wolne, ja byłam w pracy, a tatuś z małą w domu. Wczoraj mloda już została normalnie z moją mamą, ja ją zmieniłam przed wyjściem do pracy. Niestety pogoda nie dopisywać na sacery, wiec szalałyśmy w domu ganuanki, strzelanie i nie wariactwa. Dziś pogoda od rana słoneczna, przyjemnie, a mnie zaraz coś trafi zadowolona wsiadam do samochodu, a mój samochód ani drgnie. Nie podejrzewam, że to akumulator, bo jakieś 3 miesiące temu go wymieniłam, ale wszystko jest możliwe. Zobaczymy co się okaże.
 

 
Drogie mamy młodsze i starsze w dniu waszego i moje święta życzę wam dużo zdrowia, szczęścia, energii, cierpliwości, pogody ducha, pociechy z waszych dzieci oraz chwili dla siebie, a wy kochane dzieci nie zapominajcie o swoich mamach i pamiętajcie o nich każdego dnia.
Moja kochana mamo dziękuję Ci za wszystko, za to, że zawsze we mnie wierzysz, martwisz się, opiekujesz, wspierasz i jesteś moim przyjacielem. Kocham cię
 

 
Ostania było ładnie i ciepło, ale wczoraj zrobiło się gorąco. Olivcia zaliczyła nawet pierwszą kąpiel w basenie, zawiesilismy też siedzidko, gdzie można odpocząć. Dzisiaj z rana po śniadaniu pojechaliśmy po letnie buty. W centrum handlowym przy każdym wejściu /wyjściu stała ktoś z ochrony. Po centrum chodziło sporo policji, za to kupujących prawie wogole. Za to my spokojnie zrobiłyśmy zakupy i oczywiście obejrzałam wszystkie zabawki. Spodobały się jej ruchome zwierzaki zwłaszcza pies i kot. Głaskała je i nawet dawała buziaki. Dwie pary butów kupione
Po powrocie do domu miałyśmy jeszcze trochę czasu przed przedszkolem, więc poszłyśmy na spacer i lody. Po drodze miałyśmy ogród pełen dzikich róż,a ich zapach roznosił wiatr, na chwilę można było się zapomnieć.
 

 
Pogoda piękna, ciepło, słonecznie i przyjemnie. Ludzie chodzą do pracy, dzieci bawią się w szkole, ale tak jest w mojej części miasta. W centrum smutek, żal, strach i obawy. Czy wydarzenia poniedziałkowe się nie powtórzą. Czy inne miejsca w Manchesterze są bezpieczne, polskie mamy na grupach pytają czy puszczać swoje dzieci do szkół, przedszkoli, na wycieczki itp, boją się o swoje dzieci, bo przecież grożą, że będą dalej atakować, i to jeszcze dzieci. Nas to zdarzenie osobiście nie dotknęło, ale strasznie mi żal zabitych i rannych, najmłodsza ofiara miała tylko 8 lat, a wśród zabitych Polacy, rodzice, którzy przyjechali po swoje córki. Nigdy nie zrozumiem takich zachowań. Straszne, że przez walki dorosłych zawsze cierpią ci najmłodsi. Od kiedy jestem mamą inaczej patrzę na świat, wiem, że jestem za kogoś odpowiedzialna, staram się chronić moje dziecko, wiem, że nie jesteśmy wstanie przewidzieć wielu sytuacji, ale jeśli ktoś morduje, katuje, maltretuje lub w inny sposób krzywdzi drugiego człowieka lub zwierzą nie mieści mi się w głowie i nie ma dla niego usprawiedliwień.
  • awatar Fokisiaaa: Okropne czasy nastsly. Najgorsze ze idzie to wszystko w coraz gorsza strone :(
  • awatar DrugaZwrotka: Strasznie mnie przeraża to co się dzieje :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wczoraj pogoda zrobiła nam psikusa. Rano słońce piękne niebieskie niebo bez chmur. Cieszyłyśmy się z sąsiadka, że na weekend nam się trafiło. Ona już od samego rana korzystała z pierwszych promyków w ogródku popijając kawę. Po krótkiej rozmowie zabrałam się za śniadanie, czyli naleśniki i wyszykowałam J. i Oli na spacer, bo szkoda pogody. Niestety niedługo po tym całe niebo już zasłaniały chmury, później jak się rozpadało tak już zostało do wieczora. Spacer nie wyszedł, a ja na zakupach powiększyłam swoją szafę o kurtkę przeciwdeszczowa, którą i tak chciałam kupić, ale nic ciekawego nie było, lub nie w tym rozmiarze albo cena z kosmosu. Niestety w tym rejonie Anglii gdzie mieszkamy bez kaloszy i ubrań przeciwdeszczowych się nie obejdzie. Reszta dnia upłynęła na zajęciach w domu, było malowanie, śpiewanie, bieganie, zabawa figutkami, oglądanie i inne wygłupy. Oli o 21.00 już spała, a ja mogła popracować. Dziś pogoda też pochmurno, zobaczymy co z tego będzie. Miłej niedzieli
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Trochę zdjęć. Ostatnie to dzieło mojej małej artystki
 

 
Trochę mnie tu nie było,ale sporo rzeczy się nagromadziło. Koleżanka szła na urlop i przed tym w pracy i podczas jej urlopu miałam więcej obowiązków i sporo pracowałam. Teraz mam trochę luźniej, ale to taki przymusowy urlop, bo moja mama poleciała do Polski, a ja zostałam z Oli w domu. W przedszkolu jej na cały dzień nie wezmą, bo mają braki w personelu, a opiekunka się porostu nie kalkulowała. Na szczęście mam bardzo wyrozumiałego szefa i część obowiązków mogę robić w domu.
W między czasie mieliśmy spotkanie z panią psycholog z przedszkola, okazało się,że to bardzo fajna kobitka i konkretna, znająca się na rzeczy. Nie wymyślała, żadnych mądrości, tyko jak to ona sama stwierdziła przedszkola trochę przesadzają, bo to jak by nie patrzeć są nadal małe dzieci i w różnych momentach zdobywają swoje umiejętności, a oni by chcieli żeby wszystkie dzieci były posłuszne i jak robociki robiły to co oni chcą. Pani psycholog jak sama stwierdziła to w 90% swoich obserwacji to przedszkola wyolbrzymiają problem, ale musi sprawdzić. Odpowiadaliśmy na masę pytań co ma przybliżyć obraz rozwoju małej, poza tym są jeszcze obserwacje jak się zachowuje i jak reaguje, teraz czekamy co nam powiedzą.
Jakiś czas temu mówiłam wam, że Oli nie mówi, nawet powiedzenie mama było za trudne. Teraz wszystkich domowników woła we właściwy sposób, a ja słyszę milion razy dziennie mama, mami, mamusiu. Używa też więcej słów i zaczyna łączyć je w zdania, co ułatwia nam porozumiewanie. Oczywiście mamy dni gdzie jest grzeczna, a są takie gdzie szaleje na całego. Zrobiła się z niej mała artystka, maluje rysuje i koloruje, ale najlepsze są farby, jak by mogła to wszystkim robiła by makeup
Teraz ma fazę na kucyki pony i myszkę Minnie.
Ja po za zajęciami z Oli, wzięłam się za porządki, zaległości mojego biznesu oraz mały remont. Później pokażę wam trochę zdjęć.
Miłego dnia
 

 
Moja nowa miłość - przekąska suszone mango. Naprawdę rewelacja. Jeśli macie ochotę na coś słodkiego to polecam, na pewno dużo zdrowsze niż inne słodkie przekąski
 

 
Sobota za nami, a niedziela przed nami. Wczoraj od rana do wieczora czas spędziłam w pracy. Oczywiście pogoda musiała być piękna słońce i ciepło. Mój rozrabia nie chciał wcale iść spać. Dziś dzień zapowiada się równie ładny co wczoraj, więc trzeba go wykorzystać
Miłej i przyjaznej niedzieli
 

 
Padam. Cały dzień na nigach i w biegu. Rano w pracy sporo zajęć ciągle jest coś do zrobienia, uporządkowania i wprowadzenia w komputer, tak więc nie ma czasu na obijanie. W drodze do domu wpadłam do Lidla po pieczywo iraz ważniejsze rzeczy do jedzenia. Wrzuciłam zakupy do domu i pognałam do przedszkola. Olivcia zadowolona teraz już spokojnie z lekkimi wygłupami wróciłyśmy do domu,ja zabrałam się za wyjmowanie zakupów i sprzątania, a Olivcia za zabawę. Szybko jeszcze coś wstawiam do piekarnika na obiad. Kiedy nasz posiłek dochodził mogłam się jeszcze pobawić z dzieckiem. Po obiedzie kawa na pobudzenie i śmiga do sklepu po większe zakupy. Zawsze mi się na nich trochę schodzi, bo mogę na spokojnie iść na działy z ciuchami czy rzeczami domowymi po zakupach trzeba wszystko wpakować i pochować. Jak się okazało w domu Olivia śpi tatuś gra, a zabawki jak leżały tak leżą, nieodkurzone, jedynie pozmywane. No co pozostaje robić,biorę się za podgarnięcie zabawek i innych rzeczy. Oli zaliczyła wpadkę przez sen, tak czasem ma po wypiciu jak smok litrów picia i dużym zmęczeniu. To co mama przebrała i zmieniła pościel, a teraz leżę i odpoczywam bo musze mieć dużo siły jutro idę do pracy i zapowiada się sporo pracy i to na cały, bo musimy przewieźć rzeczy z magazynu do biura, a trochę się tego nazbierało. Będzie sortowanie, wprowadzanie i układanie. Spokojnej nocy i udanego weekendu
 

 
Dziś dzień był całkiem udany. Wraca mi energia, Olivci znikają kropeczki. Teraz ja smaruje, żeby nie miała śladów po, choć oczywiście ba nosie musiała rozdrapać. Wieczorem mieliśmy śpiewanie, tańczenie, bieganie, malowanie czyli wygłupy na całego. Teraz młoda śpi, a ja biorę się za pracę. Spokojnej nocy
Kilka zdjęć z ostatniego czasu.